Ludzie nie dlatego
przestają się bawić,
że się starzeją,
lecz starzeją się,
bo się przestają bawić.
Mark Twain
Strona główna

Orawskie wesele

Małgorzata Polaczek

Orawa to kraina geograficzna położona na pograniczu Polski i Słowacji. Od dwóch lat mam tam letni dom, przebudowaną starą orawską chatę (fot nr 1).



W tym roku zaproszono mnie na wesele córki mojego sąsiada. Pomyślałam: dziewczyna wykształcona w Krakowie, pan młody - inżynier elektryk; będzie jeszcze jedno wesele w stylu amerykańskiej komedii romantycznej. Ale zostałam mile zaskoczona, bo panna młoda, kochająca swoją "małą ojczyznę" - Orawę, połączyła tradycję ze współczesnością i miejską elegancję z ludowymi obrzędami. Pan młody przybył do domu swojej przyszłej żony z kapelą góralską i druhnami ubranymi w ludowe stroje orawskie (fot. 2 i 3).




Treścią przyśpiewek było dowcipne uświadomienie panu młodemu, że to już ostatnie chwile jego wolności i może się jeszcze wycofać. Pannę młodą z rodzinnego domu wyprowadzali drużbowie ubrani również w orawskie stroje ludowe (fot.4 i 5).




Do kościoła panna młoda szła w asyście drużbów , a pan młody w asyście druhen (fot. 6).



W kościele parze młodej towarzyszyły 4 pary druhen i drużbów (fot. 7) oraz kapela góralska.


Wesele na 200 osób trwało 2 dni. W drugim dniu są tak zwane poprawiny, podczas których panna młoda już w sukni wizytowej tańczyła ludowy taniec z młodymi mężatkami ze swojej rodziny (fot 8).



I ja tam byłam, miód i wino piłam i bardzo spodobała mi się ta chęć kontynuowania regionalnych tradycji przez młodych ludzi.

Powrót do strony głównej projektu
Powrót do Tekstów i prezentacji

Engine by Piotr Skowronek